Atari XL/XE Scene

 Strona informacyjna polskiej sceny Atari XL/XE

Dodaj do ulubionych Ustaw jako stronę startową RSS PL EN

   Wyszukaj pliki   





więcej

          Menu          


>Newsy  
>Artykuły
>Zdjęcia ze zlotów  
>Gry online  
>Domeny  
>Linki  
>Bazar
>Reklama
>O nas  
>Kontakt  

Najnowsze pliki


>Forever 14
>SillyPack 2k12
>New Years Disc 2k13
>Silly Venture 2012 stuff (SpartaDos)
>Silly Venture 2012 stuff (MyDos)
>Snowman (DF7)
>Snowman (SQZ)
>Graph2Font 3.8.7.8
>Atari Interlace Studio 1.03

Najbliższe zloty


Forever 10 - 13-15 III 2009, Trencin< ? echo $txt_zlot_slowacja;? >
Grzybsoniada - 29-31 V 2009, Częstochowa< ? echo $txt_zlot_polska;? >

Reklama



Subskrypcja


zapisz się!

Last in '97 party, czyli klimat rządzi


Razu pewnego buchnęła wieść, że będzie w 97 roku jeszcze jedno party, organizowane przez Vaska. Tę hiobową... o przepraszam, rewelacyjną wiadomość zastałem w domu w pospiesznym sendzie od Axe (u którego, tak nawiasem mówiąc, byłem jakieś 3 dni wcześniej). Termin nader ciekawy: zaraz po świętach... Zaczęło się kombinowanie: jak dojechać? My (AA) mieliśmy zamiar wystawić kolejne crazy demo, więc chcieliśmy się wcześniej razem spotkać, ale niestety nic z tego nie wyszło. Ja nie miałem jeszcze nic napisane, więc swoje cztery części, oraz Anagram Zina musiałem stworzyć w ciągu trzech dni przed świętami... Rezultat pośpiesznej nauki Turbo Basica możecie sami ocenić (wcześniej nigdy nie kodowałem!). W dzień wigilii spakowałem się i ruszyłem do Kalisza: miałem tam spędzić święta u ciotki. Kierowca i ludzie nieco dziwnie na mnie patrzyli - w środku grudnia jakiś leszcz jedzie na wakacje ze śpiworem i karimatą. Tak, czy siak, świąt nie będę Wam opisywał, nic szczególnego. Dzień przed zlotem ruszyłem autobusem podmiejskim do Ostrowa, gdzie po około 2 godzinach czekania na dworcu dołączyli do mnie Axe i amigant Vitek. Targali ogromne toboły ze sprzętem i należy zaliczyć do ośmiu... no, może dziewięciu cudów świata, że nie pozabijali się nawzajem w drzwiach. Razem ruszyliśmy baną do Posen, podróż zaś była pricjoza - jak powiedziałby Vasco. Axe jeszcze nie widział nowego edytora graficznego SHIMC, więc opisałem mu go beztrosko waląc najwyższymi liczbami, jakie były w dokumentacji. Na moje słowa: rozdzielczość 640*200, oraz 16 tys. kolorów, Axe się zakrztusił, musiałem mu to powtórzyć jeszcze raz. Odparł, że musi to przemyśleć, po czym otworzył okno korbką, wystawił głowę na zewnątrz (w czasie jazdy!) i wietrzył się z 10 minut. Potem powiedział słabym głosem "Jurgi... powtórz to jeszcze raz...". Powtórzyłem, więc tkwił tam jeszcze kolejne 5 minut. Na dworcu na próżno czekaliśmy na Vaska i Nietoperka... zaraz... e, pomyliło mi się z podróżą do Ornety. A więc together wsiedliśmy do p-ciągu relacji Poznań -> Opalenica. Tam "zainstalowałem" sobie plecak na półce, Axe zaś oświadczył, że zamierza zainstalować sobie snickersa. Ja wyciągnąłem drugie śniadanie, po czym spytałem "ciekawe, z czym mi babcia skonfigurowała kanapki?", przez co Axe omal się nie udławił. Byłoby to pierwsze na świecie samobójstwo snickersem! Obaj z Vitkiem rechotali aż do celu podróży, gdzie czekał na nas imć Vasco. Po drodze do sztabu dowodzenia mogliśmy podziwiać lampki choinkowe rozwieszone na drzewach w prześliczne plottery. Czego to ludzie nie zrobią, żeby uczcić zlot atarowski! U Vaska odstawiliśmy toboły i zaczęliśmy przeglądać nadesłane przez resztę AA części do De Thema 2. Opad szczeny wywołały u nas przenikające się napisy w części Mitchela. Przeszło nam, jak zobaczyliśmy, jak to jest zrobione. Niedługo potem wyruszyliśmy na dworzec po kolegę Mateoosa. Ten nie raczył nas zauważyć i szedł sobie w drugą stronę razem z jakąś panieną. Zawołaliśmy go, i ku jego rozczarowaniu, musiał zostawić swą zdobycz. Nastąpiły powitania, a potem, już w chacie słuchaliśmy modów, które przywiózł Mateoos, a Vaska usiłowaliśmy zmusić do poskładania De Thema. Po sutym posiłku ruszyliśmy do MDKu, gdzie akurat kończył się jakiś fajowy koncert i zaczęliśmy przygotowywać salę. Vasko wymigał się pod pozorem wożenia sprzętu i musieliśmy sami targać stoły etc, jak te woły. Jeszcze wieczorem Vasco wyszedł na PKP przywitać ostatni tego dnia pociąg, którym przyjechała ekipa z Olsztyna i okolic. Byłem nieco zmachany, więc mimo docinków Axe i Vitka poszedłem się kimnąć do sleeping-roomu. Wkrótce do mnie dołączyli prześmiewcy i zaraz też pożałowali swoich żartów. Zaraz po nich zwalili się podpici STkowcy, którzy zaczęli ryczeć wszelkie znane kolędy. Uciszyć się ich nie dawało, wnerwili mnie tak, że aż posłałem im fucki w realtime texcie. Kiedy ucichli, wywiązała się mała polemika między nimi, a nami. Jeden z STkowców usiłował zdyskredytować nasz komputerek mówiąc, że gdybyśmy mieli takie możliwości, jak ST, to byśmy się popłakali. Nie było to mądre, bo Axe bezlitośnie wytknął mu, że gdyby mieli takie dema, jak my, to by się dopiero popłakali. Na to nie szło już znaleźć odpowiedzi, więc wreszcie wszyscy zgodnie poszli spać. Było to zresztą jedyne tarcie w ciągu tego party.

Chciałem wstać około czwartej, kiedy to ponoć miała przyjechać kolejna porcja partowiczów, ale obudziłem się dopiero przed dziewiątą, do tego strasznie połamany. Rzut oka na główną salę upewnił mnie, że ludzi jest już dużo. Pospiesznie spróbowałem się doprowadzić do przytomności przy pomocy zimnej wody i pospieszyłem witać moich kumpli: Lizarda i Nietoperka. Ten pierwszy przytaskał swojego nowego twardziela 170 MB, zaś ten drugi miał atarkę w obudowie od pc. Oba wynalazki, jako mało wcześniej znane, wzbudziły żywe zainteresowanie. Ludziom opadała szczena, gdy Lizard pokazywał benchmarki HDD, zwłaszcza Nietoperkowi, który był dumny z szybkości swych dwóch napędów Karin. Przez pół dnia jakiś gostek spał sobie przy realtimie i wszyscy się wszystkich pytali, kto to. Później okazało się, że był to Wawrzyn, który (jak zawsze) obiecywał wszystkim, że zaraz odpisze. Hm, czekam już rok!

Przez cały dzień usiłowaliśmy zmusić Vaska do intensywnego psucia De Thema, oraz zlinkowania Anagram zina. Vasco uległ jednak przed samym deadlinem, a i tak zostawił sporo bugów. Ja już nie miałem siły go pilnować i zostawiłem to innym -> nie dopilnowali, o czym dowiedziałem się już w trakcie emisji Thema w czasie composów. W ciągu dnia zrobiliśmy jeszcze skok po prowiant. Ludzi rozbawiła informacja, że Tkacz nazywa phongowany torus "pączkiem z dziurką". W sklepie jakiś miejscowy gostek pił piwo. Wbrew temu, co pisali inni, on za te sharewarowe piwo wcale nie zapłacił. Upił łyka, zakorkował i odstawił na miejsce. Kupiliśmy parę smakołyków i wróciliśmy na party place. Tam zawołałem Warpa: "Hej, mamy coś dla ciebie!". Gdy ten zapytał beztrosko: "Pewnie pasztet z zająca?" pokazaliśmy mu piękną puszkę z naklejką "Pasztet Maciuś". Oglądali go i próbowali prawie wszyscy i zgodnie twierdzili, że jest ok. Dużym powodzeniem cieszył się realtime text, może dlatego, że wystawiono do niego kompa z EED, który większość ludzi lubi najbardziej.

Kompoty po raz pierwszy w historii atarowskich zlotów zaczęły się bez opóźnienia, a nawet o minutę wcześniej. Dużo prac wystawiono w 4chn msx (po raz pierwszy wprowadzono podział na muzykę cztero i ośmiokanałową). Niestety, ich poziom był mocno taki sobie. Można było poznać 3/4 autorów prac po samym stylu (Greg, DJ V, Mateoos, Solo, oraz Virus). Utworków 8-kanałowych było dużo mniej, STekowcy tańczyli na krzesłach przy Twiście Grega, który zresztą wygrał. MODy (znów pierwsze compo w historii) były takie sobie. Wygrał zasłużenie transowy Spychacz Profiego, który doceniłem dopiero w domu. Drugie miejsce zajął Nietoperek swoim heavy-metalowym Takie cóś 2. Potem było intro compo - najlepsza część party. Intra były naprawdę cool, zwłaszcza debiuty: "Z" New Generation i "Juzek" Koali - dwa pierwsze miejsca. Ja najwięcej dałem pierwszemu (znów!) w historii intru 256 bajtów Madteamu. Potem już poza konkursem dwa crazy dema: Revenge of Hacker MacGyvera, oraz nasze De Themo 2 na dwie strony dysku. Najwięcej polewy było chyba z mojej parodii Stickmana... Zwłaszcza, że przed compo rozdawałem ludziom komiks Tkacza "Fajerek II", który był pierwowzorem dla mojej części Thema. Komentarze ludzi były zdecydowanie pozytywne. W ciągu dwóch godzin Vasco ogłosił wyniki (kolejny rekord!). Okazało się, że w muzyce wszystkie ważne miejsca zgarnął Greg. Nagród nie było niestety, bo przyjechało zbyt niewielu ludzi - Vasco i tak nie całkiem wyszedł na swoje. Jako nagrodę w intro compo MacGyver ufundował piwo, zaś Vitek za crazy demo dał swoją srajtaśmę a potem w realtimie napisał, że to ja mu całą zużyłem. (a głowę bym dał, że papier osobiście przyniosłem z kibelka - Vasco) (wydawało Ci się, w kiblu w ogóle nie było żadnej taśmy!- Jurgi) (bo zabrałem! - Vsx) (Już na początku party? - Jurgi)

Po ogłoszeniu wyników postanowiłem chwilę się kimnąć. Niestety - znów obudziłem się o tej porze, co dzień wcześniej. Na party place nie było już prawie nikogo. Zdążyłem się jeszcze pożegnać z MacGyverem, zanim wyjechał z ekipą. W sleeping-roomie spali jeszcze oprócz Vitka i Axa, Mateoos i Winio z dziewczyną, którzy zostali podobno aż do wieczora. Zrobiliśmy jeszcze małe copy party i zwialiśmy (Axe, Vitek i ja) do Poznania. Tam nadzialiśmy się jeszcze na Mikeya i Yankeego. Ja udałem się na PKS i parę godzin później byłem w domu.

Niestety za bardzo tego party nie użyłem, chyba z połowę przespałem. Usprawiedliwić się mogę, że przez cały czas byłem chory.

Podsumowując, party było bardzo udane, konkurować mogłaby z nim tylko Orneta; nie będę jednak ich razem ze sobą porównywał: Orneta to duże demo compo i dużo ludzi, Opalenica to mały zlot w domowym klimacie. Najprawdopodobniej Vasco zorganizuje go i w tym roku, ja pojadę na pewno, wam też to doradzam - warto!

Jurgi

Artykuł pochodzi z magazynu Syzygy 4


autor:

komentarz:

Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy. Wpisy niecenzuralne, nie na temat będą usuwane, a ich autorzy mogą być pozbawiani możliwości dodawania komentarzy. Szczegółowy regulamin do wglądu w siedzibie redakcji. :)